Kraj ogromnych kontrastów - Filipiny

Pierwsze wrażenie jakie nas spotkało to ruch publiczny istny ewenement, przepisy są tylko drobną sugestią do której i tak nikt się nie stosuje… Skrzyżowania kilkupasmowych dróg bez świateł, znaków czy jakichkolwiek wyznaczników kto ma pierwszeństwo, a klakson to podstawa przetrwania. Dodatkowo te wszechobecne motocykle i skutery dają efekt prawdziwej dżungli w mieście. Bardzo ciekawe i charakterystyczne zjawisko na Filipinach.

Na szczęście Filipiny to nie tylko miejski zgiełk. W tym miejscu zadajmy sobie tylko jedno pytanie. – Dlaczego Bohol i co to jest? Odwiedzając Bohol napotkaliśmy piękne plaże, rajskie wyspy, bogate ogrody koralowców. Możesz być pewny, że dobrych atrakcji starczy na cały pobyt. Zawitaliśmy na Czekoladowych Wzgórzach. To niewątpliwie wizytówka nie tylko wyspy, ale też całych Filipin. To ponad 1700 regularnych, kopców o idealnych kształtach, nie porośniętych niczym innym jak tylko trawą. Nazwa jest dość zwodnicza: niestety na wzgórzach nie rośnie żaden kakaowiec, a tym bardziej nie można tam znaleźć czekolady. Bohol leży w sercu regionu Visaya, dlatego był dla nas świetnym punktem wypadowym.
Mówi się, że Bohol są to Filipiny w pigułce!

Widzieliśmy znane tylko z tych rejonów Tarsiery – małe dzikie zwierzątka z wystającymi oczami, które są bardzo płochliwe i delikatne.

Kolejnym punktem była Wyspa Panglao, połączona dwoma mostami z Boholem, jest uznawana, jako jedna z najlepiej przystosowanych wysp pod ruch turystyczny w kraju. Odnaleźliśmy tutaj bogaty świat podwodny z kilkunastoma punktami do nurkowania. Dla zainteresowanych i chętnych można tu było bez problemu i w niskiej cenie zrobić kurs nurkowy.

 

Na koniec wyprawy próbowaliśmy tam lodów chrzanowych, napoju z trawy cytryny, halo-halo, oraz żeberek z sałatką kwiatową – szaleństwo kulinarne.

x