Nasza wyprawa do rajskiej Jamajki rozpoczęła się , na lotnisku „Balice” w Krakowie. Lot był długi, ale przecież ja uwielbiam latać, poza tym już pierwsze kroki postawione na tej rajskiej wyspie zrekompensowały trudy podróży i dały nam przedsmak tego, co nas czeka. W Polsce były listopadowe szare, deszczowe dni, a w Montego Bay świeciło słońce i temperatura zachęcała do zmiany stroju na letni. Do miejsca, w którym mieliśmy spędzić większość czasu podczas jamajskich dwóch tygodni dotarliśmy późnym wieczorem. Droga wiła się górską drogą, a my chłonęliśmy uroki mijanych po drodze jamajskich wiosek. Na miejscu, w Treasure Beach gospodynie powitały bardzo ciepło przyjezdnych. Miejscowi zapewniali nam lokalne specjały, egzotyczne owoce, kokosy i owoce morza. Zapraszali na ognisko na plaży, czy koncert w słynnej restauracji Jack Sprat.
Dzień w Treasure Beach zaczynałam i kończyłam na plaży. To był taki mój kawałeczek raju na ziemi. O wschodzie słońca szłam popływać w oceanie. Obserwowałam jak ciepłe słońce wstaje zza okolicznych wzgórz i rozświetla promieniami najpierw palmy na horyzoncie, chmury jeśli były na niebie, a na końcu piasek na plaży. Woda była bajecznie ciepła i można było o poranku zanurzyć się w ciepłych falac
Popołudniowy pobyt na plaży sprowadzał się do leniwego siedzenia w jednym z tamtejszych pubów. W tle zawsze grała muzyka reggae a miejscowi i turyści leniwie sączyli piwko lub sok, gapiąc się w fale i obserwując biegające po plaży kraby. W tym cudownym miejscu pierwszy raz jadłam ackee, kąpałam się w wodospadzie, pierwszy raz jechałam krosowym motocyklem, pierwszy raz widziałam jak rośnie ananas, jak się produkuje kawę i rum. Co ciekawsze płynęłam z grupa osób rzeką wśród krokodyli a później parę mil dalej sami pływaliśmy w tej rzece zupełnie zapominając, że te bestie umieją pływać i w sumie to nie tak daleko były.
Moje serce zostało chwycone przez Jamajkę. Wiem na pewno, że wrócę tam i będę tam wracać nie raz bo Jamajka uzależnia. Klimat, ludzie, atmosfera, słońce, muzyka, luz, radość, ciepło, uśmiech, życzliwość ludzi, czas płynący wolniej, plaża i przyroda, która zachwyca i rzuca na kolana… taka jest ta wyspa lasów i wody – Jamajka.
Nadszedł czas powrotu do domu z tego cudownego raju na ziemi. Musiałam zapakować rzeczy i po obiedzie wyruszyć w drogę na lotnisko, ostatni raz podziwiając piękno Jamajki.