Po kilku godzinnym locie wylądowaliśmy w Windhoek, skąd udaliśmy się do firmy gdzie wypożyczyliśmy nasze samochody, następnie pojechaliśmy się do centrum stolicy Namibii- Windhoek. Miejsce o tyle ciekawe, które pokazujące doskonały obraz wspomnień przeszłości kolonialnej. Ponadto pomniki, które w Europie dawno by zostały zburzone, tu stoją pokazując niezbyt chwalebną przeszłość. Na przykład monument upamiętniający generała Lothara von Trotha – sprawcę eksterminacji rdzennej ludności, pierwszego masowego ludobójstwa w dziejach współczesnego świata. Aleja niepodległości krzyżuje się z ulicą Fidela Castro, co może przyprawić o lekkie pomieszanie zmysłów. No, ale z drugiej strony patrząc, to właśnie jest pasjonujące w poznawaniu innych kultur – okazuje się, że egzotyka, to nie tylko ludy prymitywne, to również całkiem współczesne, demokratyczne cywilizacje, mające całkowicie różny pogląd na rzeczywistość, jej historię .

 

Z miasta na pustynie.

Z Windhoek udaliśmy się do naszej lodgy, gdzie pierwszego dnia nocowaliśmy, po zakwaterowaniu, przyszedł czas na wspólną kolacje oraz wieczór integracyjny. Mięliśmy przyjemność spróbować polędwiczki z Oriksa, jest to zwierze występujące między innymi w Namibii, pochodzi z podrodziny antylopowców, mogę powiedzieć że każdy z naszej grupy spróbował tych polędwiczek i był pod wrażeniem ich smaku. Wieczór integracyjny upływał w miłym towarzystwie, przy kieliszku czerwonego wina omawialiśmy plan naszej podróży oraz opowiadaliśmy czym się zajmujemy. Następnego dnia zjedliśmy śniadanie i wyruszyliśmy w bezdroża Namibii. Pierwszym ważnym punktem na naszej trasie był Spreet Hoogbe Pass-spektakularny widok na Namib Naukluft, następnie udaliśmy się do miejsca naszego kolejnego noclegu, po zameldowaniu się pojechaliśmy w głąb Parku Narodowego Namib Naukluft, obecnie jego obszar zajmuje prawie 50 tys. km² i jest jednym z największych obszarów chronionych na świecie. Zajmuje nadmorską równinę, stanowiącą część pustyni Namib, wraz z wydmami o długości dochodzącej do 50 km.
Zatrzymaliśmy się przed jedną z najsłynniejszych wydm na ziemi- DUNE 45, i wyruszyliśmy na jej szczyt by podziwiać przepiękny zachód słońca, po wspólnych zdjęciach czterech śmiałków z naszej grupy zbiegło na tak zwaną krechę z wydmy na sam dół.
Po powrocie z zachodu słońca rozbiliśmy biwak i wszyscy wspólnie przystąpili do przygotowania kolacji, w naszych samochodach mięliśmy wszystkie niezbędne rzeczy potrzebne przy biwakowaniu.

Zwrotnik Koziorożca.

Następnego dnia wróciliśmy na drogi szutrowe Namib Naukluft Park, podczas podróży podziwialiśmy faunę i florę pustyni Namib, widzieliśmy między innymi dzikie strusie, zebry, oryksy i żyrafy. Zaczynaliśmy się w dwóch punktach widokowe: Gaub Pass; Kuiseb Pass, gdzie zrobiliśmy kilka zdjęć. Następny postój mieliśmy w wyjątkowym miejscu- zwrotnik Koziorożca- otworzyliśmy szampana i wypiliśmy wspólny toast za wspólne spotkanie i naszą przygodę. Sympatyczne panie z Czech, zrobiły nam zdjęcia poczym udaliśmy się do Sesriem Canyon oraz Kuiseb Kanyon, podziwialiśmy niesamowity niczym księżycowy krajobraz. Po dojechaniu do miejsca naszego noclegu, byliśmy nieco zmęczeni, zjedliśmy wspólną kolacje i poszliśmy spać.

Mars na ziemi ?!

To był chyba dla nas najbardziej atrakcyjny dzień ze wszystkich, udaliśmy się do wioski Buszmenów, gdzie pokazano nam jak wyglądało kiedyś ich życie, jak polowali i czym się zajmowali, gdy żyli jeszcze dziko, po kilkunastu minutach dotarliśmy do Spitzkoppe, gdzie mieliśmy biwak, widoki zapierały dech w piersiach, widzieliśmy ogromne skały koloru czerwonego- wielkości dużych bloków, krajobraz jak na Marsie. Rozbiliśmy biwak, nasz kolega nas zaskoczył, wyciągnął teleskop i podziwialiśmy księżyc w pełni jego blasku, próbowaliśmy znaleźć Marsa, ale po dłuższej chwili uznaliśmy że wystarczy nam to miejsce w którym jesteśmy.

Droga do Swakopmund wzdłuż Atlantyku.

Rano po śniadaniu jechaliśmy solną drogą, zrobią z błota i soli, po drodze zatrzymaliśmy się by zobaczyć malowniczy wrak osadzony na mieliźnie oceanu Atlantyckiego.
Z samochodu przesialiśmy się na łódź, wypłynęliśmy w poszukiwaniu wielorybów i delfinów, co prawda tych dużych ssaków nie udało się nam zobaczyć, natomiast delfiny już tak.
Karmiliśmy foki, zjedliśmy lunch na łodzi i udaliśmy się do hotelu. Po zakwaterowaniu, wyszliśmy do portu gdzie zjedliśmy kolacje a następnie udaliśmy się na miasto , odwiedziliśmy kilka klubów gdzie umililiśmy sobie wieczór.

Safari po Atlantyku.

Zróżnicowany krajobraz Namibii zaskakiwał nas z dania na dzień, najpierw pustynia, potem Atlantyk i safari, kolejnego dnia udaliśmy się właśnie na safari gdzie cały dzień jeździliśmy i ,,polowaliśmy” na dzikie zwierzęta- oczywiście by im zrobić zdjęcia, tym razem udało nam się zobaczyć słonie, żyrafy, nosorożca oraz geparda. Po tym niesamowitym czasie, spędzonym w Namibii, przyszedł czas pożegnania się, oddaliśmy samochody i udaliśmy się na lotnisko. Podsumowując, dla każdego z naszej grupy była to wyprawa życia, powrót do Windhoek i…. żegnaj Namibio! Jesteśmy przekonani że tu wrócimy! Jesteś wspaniała!